czwartek, 7 listopada 2013

Liebster Blog Awards

    Hej.. Zostałam nominowana do Liebster Blog Awards!!! Przez właścicielkę bloga        http://yougotmefallingirl.blogspot.com ....Dziękuję kochana! <33


Pytania:
1.Ulubiony kolor?
Różowy

2.Ulubione zwierzę?
Kot 

3.Sukienka czy spodnie?
Spodnie

4.Najśmieszniejsze słowo to...
Kulfon ( tak mi do głowy jakoś wpadło heh...)

5.Ulubione słowo?
Słodki

6.Gitara elektryczna czy akustyczna?
Akustyczna

7.Ulubiony gatunek muzyczny?
Pop i Rock

8.Ulubiona gwiazda?
Ross Lynch, Demi Lovato

9.Ulubiona (nieżywa) gwiazda?
Whitney Houston

10.Ulubione skarpetki?
Hehe stopki różowe.
___________________________________________________________________________________

Blogi nominowane:

http://yougotmefallingirl.blogspot.com
http://readysetrocklovestars.blogspot.com/
http://two-faces-one-heart.blogspot.com/
http://unsual-adventure.blogspot.com
http://austinallystory.blogspot.com/
http://ross-and-justine.blogspot.com

Pytania dla nominowanych:
1. Ulubiony przedmiot ( w szkole)?
2. Ulubiony aktor/aktorka?
3. Co chciałabyś robić w przyszłości?
4. Jakie jest twoje marzenie?
5. Angielski czy niemiecki?
6. Jaki talent byś chciała mieć?
7. Jakie chciałabyś zwiedzić miejsce na świecie?
8. Ulubiony serial?
9. Ideał chłopaka?
10. Ulubiona potrawa?

Oto pytania dla nominowanych :) Pozdrawiam...Rozdział powinien się pojawić jakoś w weekend ;*
Trzymajcie się miśki <33

~Olivia~

sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 24

Co Dalej? 


[...] Spojrzałam na ekran komórki. Wyświetliło się zdjęcie Rydel..Uff. Na szczęście. Odebrałam i zaczęłam rozmowę...
- Halo?
- Co się stało? - zapytała niepokojąco dziewczyna
- Dlaczego coś miało się stać?
- Bo masz taki dziwny głos. Płakałaś?
- Co?...Nieee.. - otarłam z oka łzę
- Akurat...Dobra. Nie po to dzwonię. Rocky mówił coś o Ross'ie i Laurze i coś tam jeszcze, że poszłaś szybko do domu, ale nie wiem co dokładnie, bo nie mogłam go zrozumieć...
- Jaa....Yy..Rydel?
- Tak?
- Opowiem ci wszystko jutro. Okey?
- Nie. Masz mi teraz to powiedzieć, bo inaczej przyjdę do twojego domu.
- Dobra, dobra. Powiem. Tylko nie idź z tym wszystkim od razu do Ross'a...
- Jasne. On i tak śpi już jak niemowlę... - powoli opowiedziałam blondynce wszystko to co działo się u Vanessy..Po godzinie rozmowy rozłączyłam się i poszłam spać...
___________________________________________________________________________
26.11.13. wtorek
     Kiedy otworzyłam oczy przez okno do sypialni wpadały promienie ciepłego słońca. Uśmiechnęłam się, po czym podniosłam z łóżka. Spojrzałam na zegarek. Była dokładnie 6.30. Aż dziwne, że po tak ciężkiej nocy i po tym, że do 4.00 na ranem gadałam z Delly przez telefon, wstałam tak wcześnie, w dodatku bez użycia budzika. Wstałam i podeszłam do lustra, które wisiało nad komodą. Przeraziłam się! ...Wyglądałam jakby mnie ktoś dopadł w halloween. Miałam podpuchnięte oczy, cały rozmazany makijaż, a moje włosy- szkoda gadać. Gorzej jak u stracha na wróble..W pierwszym momencie byłam w kompletnym szoku, potem wybuchnęłam głośnym śmiechem. Zamknęłam się od razu, gdyż usłyszałam walenie zza ściany..Był to oczywiście Chris, który miał pokój obok mnie i któremu naj widoczniej przeszkadzał mój głośny śmiech... Udałam się w kierunku szafy w celu wyszukania jakiś kolwiek ubrań. Zdecydowałam się na


Szybko się przebrałam. Zmyłam stary, rozmazany makijaż, zrobiłam nowy ( ładniejszy), zaczesałam włosy i udałam się w kierunku drzwi...Zatrzymał mnie jednak dźwięk komórki, która leżała gdzieś na nie pościelonym łóżku... Rzuciłam się na pościel i zaczęłam szukać owego przedmiotu... -Znalazłam! - krzyknęłam głośno, po czym usłyszałam kolejne kopnięcie w ścianę...Oddałam... Spojrzałam na ekran komórki i na tapetę na której znajdował się Ross. Od razu przypomniało mi się wczorajsze zdarzenie. Zrobiło mi się przykro...Postanowiłam przeczytać sms'a, który był oczywiście od blondyna..- '' Kochanie, jeśli czytasz tą wiadomość to wiedz, że jestem już trzeźwy i wiem co wczoraj powiedziałem i wszystko ci wytłumaczę. To naprawdę nie jest tak jak myślisz... Kocham cię. Ross'' - ...Akurat. To nie tak. Jasne. Bo ja mu uwierzę...Rzuciłam telefon o ścianę i usiadłam na podłodze. Z oka popłynęła mi łza. Nie wiem o czym myślałam. O wszystkim. Z 'transu' wybudziła mnie mama wołając na śniadanie..Posłusznie zeszłam do kuchni...
 Siedziałam cicho, jedząc omlety. Do kuchni wszedł Chris. Usiadł na przeciwko mnie i posłał groźne spojrzenie. Odwzajemniłam spojrzenie, nie wiedząc o co mu chodzi...
- Jak się wam spało? - zapytała nagle mama
- Yy..Jakoś nie mogłam spać... - odpowiedziałam krótko
- Słychać było! - wtrącił Chris - ...Tak na przyszłość, jak się szybciej obudzisz to z łaski swojej  nie gadaj tak głośno ze swoimi zmyślonymi przyjaciółmi okey?
- Yyy...Brałeś coś? ...Aha i ja nie mam zmyślonych przyjaciół, tylko ty. I...będę gadała sobie jak głośno chcę bo to mój dom i mój pokój...
- Tylko spróbuj to... - przerwała mu mama
- ...Hej, hej..Spokój! Co to ma być?! Dajecie siostrze zły przykład. - skierowała wzrok na Nessę, która siedziała obok Chrisa. Ciekawe bo nawet jej nie zauważyłam...Jestem dzisiaj zakręcona. Muszę się ogarnąć...Wstałam od stołu. I udałam się do wyjścia.Zdecydowałam, że się spokojnie przejdę i pomyślę, ponieważ nie za bardzo mam ochotę jeżdżenie tym zaśmieconym autobusem gdzie wszyscy się tylko potrafią wydzierać...
Idąc sobie spokojnie drogą i słuchając muzyki, miałam dziwne wrażenie, że ktoś za mną idzie...Odwróciłam się raz, drugi, trzeci...Ale nikogo nie było..Gdy odwróciłam się czwarty raz szedł tam chłopak czy jakiś inny mężczyzna ubrany w jasne jeansy i granatową bluzę z kapturem. Głowę miał w dole...Przyśpieszyłam kroku. On był coraz bliżej mnie. Przestraszyłam się i zaczęłam biec. On za mną. Skręciłam i schowałam się za drzewem. Obok leżała dość duża deska od płotu...Gdy chłopak był już mniej więcej koło mnie (Ale mnie nie zauważył) wyskoczyłam mu zza pleców i rąbnęłam deską w głowę. Na szczęście nie było to mocne uderzenie, bo nie miałam dość siły..Ale chłopak upadł na ziemię. Schyliłam się, z ciągnęłam mu kaptur z głowy i zobaczyłam...Ross'a? ...
- Ross? - zapytałam ze zdziwieniem, kładąc jego głowę sobie na kolanach
- Tak... Ał.. - jęczał z bólu - ...Czyś ty kompletnie zgłupiała?! Waląc mnie tą dechą w głowę.
- Myślałam, że to jakiś pedofil czy coś! Wszystko jest możliwe...A ty po co za mną szłeś? Co?!
- Nie wiem...Tak sobie...Chciałem pogadać..
- To masz za swoje...
- Ojej...Ał! Moja głowa!
- Nie ruszaj się...
- Musisz mnie teraz przeprosić... - spojrzał na mnie unosząc dwukrotnie brwi
- Ja mam ciebie przepraszać??
- Yyy...Jeśli chodzi o wczoraj to....
- Wstań. - wykonała moje polecenie - Wiem, wiem to nie tak. Już to słyszałam. I nie wierzę ci..Ale mniejsza oto. Pogadamy później, bo śpieszę się do szkoły...
- Dobra. To leć. Wpadnij do mnie później... - chłopak mrugnął do mnie, a ja pokiwałam tylko głową. Blondyn udał się w przeciwnym kierunku. Odwróciłam się jeszcze i spojrzałam na niego po czym poszłam w swoją stronę...


___________________________________________________________________________________

*Dom Lynch'ów*

- Ratliff! Oddawaj mój stanik!!! - krzyczała Allyson, biegając w tą i z powrotem po korytarzu
- Najpierw go przymierze... - odparł chłopak po czym wbiegł do pokoju Rocky'ego
- Rocky, weź mu coś powiedz. ja już nie mam sił...
- O droga przyszła moja szwagierko, oczywiście,że ci pomogę... - powiedział sarkastycznie szatyn
- Serio? - odparła z nadzieją blondynka
- Niee.... Wolę pomóc kumplowi...Ahahaaa... - wziął od Ell'a stanik i pobiegł z nim na dół. Ally i Ell ruszyli za nim. W salonie wpadli na Rikera
- Kotku..Powiedz im coś. .. - mówiła zdyszana dziewczyna
- A co oni zrobili?
- Zabrali mój stanik!!!
- Uspokój się i oddychaj głęboko...Dobra kmioty, oddajcie ten stanik.
- Czemu? - odparł Rocky
- A czemu nie?
- Ona zawsze się na nas wyrzywa. To może raz my się na niej porządnie wyrzyjemy.. - dodał Ell
- Ona już nie będzie was dręczyć, krzywdzić i co tam jeszcze...Prawda Ally?
- Jasne.Tylko niech mi ten cholerny stanik oddadzą...
- Proszę. - Rocky wręczył dziewczynie jej własność
- Dziękuję. - powiedziała z wyrzutem
- Jak pięknie...A teraz, wszyscy, za karę pojedziecie za zakupy..
- Co?! - odpowiedzieli jednocześnie
- Ale czemu? - zapytała blondynka
- Ponieważ nie umiecie się dogadać to pojedziecie w trójkę...No i dlatego, że lodówka świeci pustkami...Więc..
- Dobra. Niech już ci będzie...Tylko się przebiorę..
- Aha..Możecie też w trójkę posprzątać piwnicę..Bo dawno nikt tam nie zaglądał... - chłopakom opadła szczęka, a dziewczyna podeszła do blondyna, szepnęła mu coś do ucha i namiętnie pocałowała... - Wiecie co, sami posprzątajcie, bo Ally  ma dzisiaj już plany... - Riker oddalił się, a blondynka skierowała się do chłopaków stojących w osłupieniu
- On i tak jest mój... - spojrzeli na nią jak na idiotkę

 
- Ohoo...
- No to co..Kochani 'jakby' braciszkowie..Idźcie się przebrać i na zakupy! Jej! - dodała, cmoknęła obu w policzek i pobiegła na górę
- Ja się jej boję...Ona coś knuje.. - wtrącił Ratliff
- Nienawidzę kiedy ona tu nocuje...Dobra, chodź stary..Zaraz musimy jechać..
___________________________________________________________________________

 *Szkoła*
 
    Siedziałam bezczynnie w ławce patrząc w ścianę.W ogóle nie słuchałam co mówi nauczycielka. Myślałam tylko o Ross'ie. Nie wiem czemu, ale mój mózg chyba na serio nie chciał uwierzyć w jego wczorajsze słowa... Nagle coś machnęło mi przed oczami. Była to pani Foster ze swoim super badylem...
- Blue! Może byś się w końcu obudziła i zaczęła normalnie funkcjonować?!
- Jasne... - wzięłam książkę, spojrzałam na nią, później na tablicę - 29. Dziękuję - odpowiedziałam z satysfakcjom,  patrząc nauczycielce w oczy  - Dobrze?
- Yyy...Ale jak to??
- Normalnie. A teraz przepraszam, ale muszę do toalety... - opuściłam pomieszczenie. Reszta klasy ( tak samo jak nauczycielka) patrzyli na mnie z otwartą buzią
                                        *
  Reszta lekcji minęła spokojnie. Bez żadnych awantur i pomówień. Starałam się normalnie funkcjonować na lekcjach i nie myśleć o blondynie. Szczerze to nudziło mi się na przerwach. Nie miałam z kim pogadać..No jedynie z Sam, ale ona gadała tylko o swoim nowym chłopku który gra w baseball czy jakoś tak...Na moje szczęście spotkałam Austin'a, brata Ally.
- Hejka. - przywitałam się
- Siema. Co tam?
- A wiesz...Jakoś nudno i w ogóle ... - Austin był w porządku, można było z nim o wszystkim pogadać, wyżalić się. Nie spędzałam z nim jednak dużo czasu bo Ross było chorobliwie o niego zazdrosny. Ale w szkole, kiedy Van nie było w szkole, a Ross  i tak nas nie widział, to wtedy tak...
- To co...Jak tam ci się układa z Ross'em?? - Ach. Oczywiście musiał o to zapytać...
- No wiesz..Za dobrze nie jest... - postanowiłam opowiedzieć mu wszystko...
__________________________________________________________________________
*kilka godzin wcześniej*

 
_- Gdzie pojechała Ally z Rocky'm i Ell'em?? - zapytała zaspana Rydel po wejściu do kuchni
- Na zakupy. - odparł Ross siedzący przy stole - Podobno znowu się z nimi pokłóciła i Riker kazał im jechać razem na zakupy...
- Aha...Czemu nic nie jesz?
- Lodówka pusta. Czekam aż oni łaskawie przyjadą z tymi zakupami...
- Aaa...To zginiemy z głodu.
- Eh...Pewnie się pozabijali w tym sklepie hehe...
-Taa...Ross. Możesz mi powiedzieć o co chodzi z Laurą?
- Już ci wszystko powiedziała?
- Może....ale i tak nie wiem o co chodzi!
- Chodzi o to, że byłem z Laurą wtedy kiedy poznałem Scar i mimo tego że miałem dziewczynę podrywałem inną...I resztę historii znasz...
- Jesteś dupkiem Ross.
- Dzięki.
- Nie dziwię się że ona się wkurzyła. A co dopiero miała Laura powiedzieć...
- Daj spokój...Laurę nie obchodziło nic coś się ze mną dzieje. W tamtych dniach miała mnie gdzieś..Była na wakacjach ze swoim ''przyjacielem''. I świetnie się tam bawiła...
- Nie mów tego mi tylko Scarlett. Okłamałeś ją...Płakała przez ciebie wczoraj. Bo z nią rozmawiałam.
- Wiem. Jest idiotą...Myślisz że mi wybaczy?
- Nie wiem... Może i wybaczy, ale czy zaufa?
- No tak... - Ross oparł się o krzesło i załapał za głowę. Do domu z wielkim  śmiechem weszli Rocky, Ell i Ally.
- A wam co tak śmieszno? - zapytała zdezorientowana Rydel
- Ellington opowiadał nam w samochodzie śmieszne historie i takie różne... - odparła Allyson
- Czyli jednak umiesz się z nimi dogadać?
- Tak. Masz super braci Rydel...Dobra ja lecę do Nessy, bo miałam u niej być godzinę temu..To pa! - wykrzyczała i wyszła
- Ciekawe...
- Dobra Rocky, dawaj to jedzenie, bo umrę.. - upomniał się blondyn. Wszyscy od razu zasiedli do opóźnionego śniadania.
___________________________________________________________________________
   Po lekcjach szłam również pieszo do domu, ale nie sama. Austin postanowił mnie tym razem odprowadzić. Śmialiśmy się i gadaliśmy o głupotach. W ogóle nie myślałam o Ross'ie i o tym, że zaraz muszę przebyć z nim poważną rozmowę... Doszliśmy do mojego domu. Odwróciłam się i zobaczyłam w oknie Ross'a, który od razu się schował...
- Yyy..Dobra. Dzięki, że mnie odprowadziłeś.
- Spoko. Może to kiedyś powtórzymy?
- Hah..Jasne, kiedy tylko chcesz.. - przytuliłam go na pożegnanie i weszłam do środka..
                                                 *
  Po wejściu do domu szybko pobiegłam na górę, odrobiłam lekcje, zjadłam obiad i udałam się naprzeciwko...Drzwi otworzył mi Riker.
- Hej. - przywitał się i zaprosił mnie do środka
- Hej. Ja do R..
- Rydel. Wiem, wiem...Tyle u nas jesteś że już nawet nie musisz mówić...
- Właściwie to..
- Tak, tak...Allyson jest u ciebie?
- Tak, jest z Nessą.
- Fajnie. Chyba pójdę ją odwiedzić..
- Spoko..Tylko uważaj na Nessę.
- Czemu? Bo mówiła mi że jak ostatnio u nas byłeś to jej laka straciła głowę i teraz ona się zemści...
- Uuu...To będę uważał. Narazie. - wyszedł, a ja poszłam na górę do pokoju blondyna
                                            *
Zapukałam. Ponieważ nikt nie raczył odpowiedzieć, weszłam dobrowolnie.
- O cześć skarbie.. - zaczął Ross
- Cześć.
- Siadaj. - usiadłam obok niego na łóżku
- To...Chciałeś mi o czymś powiedzieć. Czyż nie?
- Tak. Ale najpierw ty mi coś powiedz. - to mnie zaskoczył - ... Co cię łączy z tym bratem Allyson??
- Co?! ...To ja tu przychodzę i rządam wyjaśnień dotyczących wczorajszego beznadziejnego wieczoru, a ty się mnie pytasz o chłopaka, który był po prostu uprzejmy i odprowadził mnie domu?! Żartujesz?


- Nie. Nie żartuję..
- Nie mam zamiaru ci nic tłumaczyć! To ty mi masz natychmiast wytłumaczyć twoje wczorajsze zachowanie i to co łączy cię z Laurą! - wydarłam się na niego, a z oczu popłynęły mi łzy...Nagle do pokoju weszła Laura! 
_________________________________________________________________________________

Hejka. To mam rozdział, nad którym siedziałam parę dobrych godzin. Ale opłacało się, bo jest nareszcie skończony! Jej :) Wcześniej robiłam wygląd bloga..Tak, tak wiem co powiecie. Dużo razy zmieniam wygląd ale po prostu mi się znudził i coś mi w nim nie pasowało, więc..Piszcie jak wam się podoba. Mam nadzieję, że źle nie wyszło...Dodałam do bloga również tzw. gify, które lepiej przyswoją czytanie heheAle w niektórych jest jakiś błąd i jest przed nimi trochę przerwy.  :D A jeśli chodzi o ten rozdział to...Jak dla mnie może być. Starałam się napisać go w miarę śmiesznego, bo nie chciałam pisać tylko o sprawie Ross'a i Scarlett bo to nudne...Mam nadzieję, że się podoba ;*
I jeszcze jedno...Mam prośbę, żeby każdy kto czyta tego bloga zostawił swój ślad w postaci komentarza. Ponieważ to naprawdę motywuje do dalszego pisania. Z góry dziękuję <33 
Jak myślicie co będzie po wejściu Laury do pokoju?? ...I...Jak minął wam długi weekend?? Piszcie :* Kocham was miśki :* <33


~Olivia~

piątek, 1 listopada 2013

Happy Birthday Rocky!

                               Happy Birthday Rocky!

Hejka. Dzisiaj nie będzie rozdziału, tylko post. A dokładnie jak wiadomo o Rocky'm! :) Ponieważ dzisiaj są jego 19-naste urodzinki! ;* Wszystkiego Najlepszego!
Dzisiaj o 18.00 na Twitterze jest akcja pt. #HappyBirthdayRocky i #R5ComeToPoland. Zapraszam. Proszę, pomóżcie nam ;*

 


 




 

Wszystkiego Najlepszego Rocky! <33

~Olivia~

wtorek, 29 października 2013

Rozdział 23

Czy to już koniec?


[...] ale to co usłyszałam zwaliło mnie z nóg...Czyżbym się przesłyszała? Nie. Powiedział  to!   I to tak jakby nie był pewny...

*kilka godzin wcześniej*
Wreszcie dojechaliśmy. Drzwi otworzyła nam Vanessa. Zaprosiła nas do salonu. Ross poszedł z nami...Po kilku minutach postanowił opuścić pomieszczenie i udał się do przedpokoju...
                                                            *
   Z perspektywy Ross'a
Rozmawialiśmy w salonie. Nagle w kieszeni zabrzęczał mój telefon. Na ekranie wyświetliło się zdjęcie Laury. Wyszedłem z pokoju i odebrałem...
- Ross? - odezwała się dziewczyna
- Tak?
- Dlaczego nie byłeś dzisiaj na planie i dlaczego nie odbierasz moich telefonów?
- Byłem tam z samego rana i mówiłem Jensen, że dzisiaj nie mogę wpaść...A czemu nie odbierałem? Hm..Nie mamy po prostu o czym gadać i tyle...
- Nie mamy?! ...Ty już dobrze wiesz, że mamy o czym gadać! Może i nie byliśmy ''do końca'' parą, ale chyba coś było. Posłuchaj nie mam zamiaru tego wszystkiego ukrywać!
- O co ci w ogóle chodzi?!
- Chodzi mi o to, że byliśmy razem, ale nikt o tym nie wiedział prawda?
- No...
- I nagle pojawiła się Scarlett. Spodobała ci się, zacząłeś ją podrywać i nagle jest twoją dziewczyną. A mi powiedziałeś że nigdy między nami nic nie było..
- Posłuchaj...
- Nie! To ty mnie posłuchaj, Ross. Jeśli sam jej nie powiesz o nas to ja to zrobię! I będziesz miał wielki problem!
- Dlaczego mam jej to mówić?
- Ponieważ nie chcę, żeby przez ciebie cierpiała. Tak jak ja!
- A ty cierpiałaś? Żartujesz sobie?! ... Przez ostatni czas w ogóle jakoś miałaś ze mną problem! Miałaś mnie gdzieś! W ogóle nie obchodziło cię z kim się zadaje i...
- A co miałam zrobić?! Iść do twojego domu i zrobić głupią aferę?! ...Radzę ci wyjaśnić tej dziewczynie wszystko. Czyli to, że ją spławiłeś, bo ja ci się znudziłam. Która będzie następna? Co? Może ta jej przyjaciółka? Zastanów się. Bo nie chcę, żebyś po raz kolejny skrzywdził jakąś dziewczynę!
- Dobra. Powiem jej. Może zrozumie...Ale tak, żeby nie było. To my i tak nie byliśmy oficjalnie parą. Mieliśmy tylko taki no 'romans'.
- Co za różnica. Ale znałeś ją już wtedy. I kłamałeś w żywe oczy! ...Naprawdę jesteś dobrym aktorem... Weź sobie moje słowa do serca. Radzę ci! Cześć. - rozłączyła się
- Nara...  - No i co ja mam teraz zrobić? E tam...Pójdę narazie do reszty, później jej to powiem..
                                            *
[...] Po dłuższym czasie Ross wrócił do salonu...
- Gdzie ty tak długo byłeś? - spytał Rocky
- Yyy...  Z pracy..Dzwonili..
- Aha...
___________________________________________________________________________
*chwila obecna*
[...] Wszyscy siedzieli cicho i patrzyli na Ross'a, który chyba dopiero w tej chwili pojął co właśnie powiedział...
- Co powiedziałeś?! - zaczęłam
- No, że byłem kiedyś z Laurą. No tak powiedzmy. Zawsze między nami coś było, ale nikt o tym nie wiedział.
- Dobra...Ale tak dla jasnej sprawy.. yy..Do kiedy z nią 'niby' byłeś??
- Nie wiem...Tak właściwie chyba do urodzin Rocky? Tak. Chyba tak.
- Weź bracie już nie pij i się ogarnij! - wtrącił Rocky
- Do tak, raczej to było w twoje urodziny. A później już się tak często nie widywaliśmy i..
- Ale w Rocky'ego urodziny byłeś już tak praktycznie ze mną. No próbowałeś...
- No tak.
- Czyli miałeś dziewczynę, ale chciałeś mieć inną bo tamta ci się znudziła?
- Nie do końca, bo...
- Wiesz co, ty już lepiej nic nie mów. Na dzisiaj starczy! - wszyscy zamilkli. Po dłuższej chwili postanowiłam się wreszcie ocknąć - ... Dobra. Ja mam dosyć. Idę do domu. - oświadczyłam
- Zaczekaj, pójdę z tobą.. - dodał Ross
- Poradzę sobie.. - wzięłam torbę, pożegnałam przyjaciółkę i pobiegłam w kierunku domu...
- yyy..To co teraz? - zapytał ze zdziwieniem blondyn
- Idziemy do domu...Jak trochę wytrzeźwiejesz to może zmądrzejesz... - chłopcy również udali się do domu...
___________________________________________________________________________________
   Siedziałam w moim pokoju na łóżku i zastanawiałam się co tak na prawdę przed chwilą się stało. Ale tego nie pojmowałam... Może on sobie to wymyślił? Może nie chodziło o to?... A może po prostu to prawda?! A jak to było wszystko specjalnie, żeby Laura była zazdrosna? ...Grrr.Muszę się zamknąć! Ale nie mogę przestać o nim myśleć... położyłam głowę w poduszkę próbując zasnąć. Nagle usłyszałam wibrujący telefon w mojej kieszeni. Nie chciałam nawet spojrzeć kto dzwonił. Bałam się że to on,a nie za bardzo mam ochotę na rozmowę z Ross'em...Wyciągnęłam go jednak z kieszeni i spojrzałam na ekran...
___________________________________________________________________________________


Hejka! :) Napisałam ten rozdział :) Nareszcie! Był straszny do napisania :) Ale jest i mam nadzieję, że się podoba ;* Mi się wydaje, że jest trochę dziwnie napisany..W ogóle ta rozmowa Ross'a z Laurą, ale chyba nie jest aż tak źle :)W następnym to się wszystko wyjaśni więc... 
Jak myślicie kto zadzwoni do Scar?? 
Trzymajcie się miśki <333

~Olivia~

środa, 23 października 2013

Rozdział 22

Szkoła Życia & Niezręczna Sytuacja


25.11.13
                                                              Drogi Pamiętniku
  Po cudownym szkolnym spektaklu nic ciekawego się w moim życiu nie działo... No prawie... Niedawno pierwszy raz w życiu nieźle się upiłam :) Ale było warto... Ross poznał moją kochaną rodzinkę i ... A no tak.. Tego samego dnia o mało co przespałabym się z Ross'em. Ale nie wyszło. Może to i lepiej. Gdyby matka się dowiedziała to by mnie chyba zbiła...Oprócz tego Van i Rocky wczoraj byli na randce! Ale chyba coś im nie wypaliło. Tak przynajmniej było widać po minie Rocky'ego...<3

___________________________________________________________________________________
  Odłożyłam zeszyt, zerknęłam jeszcze tylko w lustro i zeszłam na dół... Schodząc, usłyszałam tylko głos mojego brata i kogoś jeszcze...
- No mówię ci! Tak było .... - to był Ross - I potem podchodzę do niej i mówię... - spojrzał w moim kierunku - Hej kochanie!
- Cześć. Co ty tu robisz?
- Gadam z twoim bratem.
- O wow. Nie wierzę. Chris potrafi rozmawiać z kimś innym niż ze swoimi kumplami...
- Bardzo śmieszne siostra... A wiesz twój chłopak jest nawet spoko. I fajnie się z nim gada o dziewczynach... - przybili sobie piątkę
- Może się czegoś nauczysz.
- ... I jeszcze obiecał że nauczy mnie grać na gitarze!
- Ty i gitara? ... Ross, radzę ci uważać..
- Wyluzuj... Nic nie zepsuję.. - usiadłam do stołu i zaczęłam jeść tosty
- A tak a pro po... To po co przyszedłeś? Na serio?
- Muszę jechać na plan... I pomyślałem, że cię podwiozę.
- Byłoby super. Bo nie chce mi się jechać tym zaśmieconym autobusem.
- Tylko się pośpiesz. - uśmiechnęłam się. Chwilę później w trójkę siedzieliśmy już w samochodzie...
                                *
... Chris wyszedł z samochodu. Ja również chciałam wyjść, ale blondyn pociągnął mnie z powrotem za rękę...
- Ross, muszę iść na lekcje.
- Wiem. Um..O której dzisiaj kończysz?
- O 14.00. A co?
- Nic... Bo jak chcesz to możesz wpaść dzisiaj i ...
- Aha.. Wiesz nie za bardzo mogę, bo najpierw idę do Vanessy, a później muszę się siostrą opiekować...
- Czyli wolna hata?
- Nie... ty chyba nie myślisz o...? - uniósł dwukrtotnie brwi
- Dokładnie tak...
- Yyy... Zobaczy się..To pa. Muszę lecieć. - cmoknęłam go w usta i pobiegłam w kierunku szkoły... Hmm? Dlaczego spękałam? Sama nie wiem. Przecież ostatnio chciałam z nim... A teraz...Chyba nie jestem gotowa...Muszę wymyślić coś innego..
___________________________________________________________________________________
*W tym samym czasie - szpital*
- A tak właściwie dlaczego musieliśmy tu z tobą przyjechać? - zapytał oburzony Ratliff
- Bo zaraz jedziemy załatwiać ostatnie formalności dotyczące naszej trasy. Więc siedź cicho. - odparł Riker
- Bez sensu. Nie chce mi się tu siedzieć i czekać aż Ally raczy wyjść z gabinetu...Ej Rocky, idziesz się przejść??
- Nie za bardzo mi się chce.. Chociaż... - spojrzał na Ell'a, następnie wstał i oboje udali się w kierunku drzwi... - Postaramy się niczego nie zepsuć! - krzyknął jeszcze Rocky do brata. Blondyn załamał ręce i położył je sobie na głowę...
- To się źle skończy...
                                                     *
 [...] Riker miał rację...Po zostawieniu brata samego w poczekalni, Rocky i Ell poszli się rozejrzeć. Chodzili po całym szpitalu. Od góry do dołu. Aż trafili na piętro, gdzie znajdował się gabinet do pobrań krwi itp. Weszli do środka, aby ''zbadać teren''...(mieli szczęście że nikogo nie było w pomieszczeniu). Ratliff założył na sobie fartuch i rękawiczki pielęgniarki. Natomiast Rocky przejrzał wszystkie szafki, które były wypełnione różnymi strzykawkami, płynami, tabletkami i różnymi lekarstwami oraz sprzętami. Nie zainteresowało go, wręcz przeciwnie, od tych wszystkich zapachów nawet go zemdliło...Po dłuższym czasie spędzonym w gabinecie postanowili opuścić pomieszczenie, ale usłyszeli czyjeś kroki. Pędem wyszli przez drugie drzwi, tłukąc po drodze kilka buteleczek stojących na biurku. Wychodząc Rocky wpadł dodatkowo na jakąś dziewczynę...
- Patrz jak chodzisz! - oburzyła się dziewczyna, upuszczając przy tym pudełko, które trzymała w ręku...
- Sorry...Nie zauważyłem cię.. - spojrzał na dziewczynę - Vanessa?
- Rocky?... Co ty tu robisz?
- Zwiedzam. A ty?
- Przyszłam w odwiedziny do babci...
- Fajnie. Yy..To znaczy nie dla babci, tylko dla ciebie..No..Ale, że dla ciebie w tym sensie, że dobrze, że ją odwiedzasz... - szatynka zaśmiała się
- Tak, tak..I tak połowy nie zrozumiałam Haha...
- A jeśli chodzi o tą randkę to...
- Wiesz co Rocky, trochę się śpieszę...Ale jak chcesz to możesz dzisiaj do mnie wpaść.. - na buzi chłopaka zagościł szeroki uśmiech - Tak. Możesz nawet wziąść Ross'a ze sobą..
- Ross? A po co? ... Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że ty i on...
- CO?! Nie... Chodzi o to, że Scar do mnie przychodzi i możesz go też wziąść. Zrobimy sobie taki super wieczór. Co ty na to?
- Jasne..Dobra, to do wieczora! - pożegnał się i wrócił do przyjaciela...
                                             *
- Co tak długo? - zaczęła Allyson po przyjściu chłopaków
- Yyy... Zgubiliśmy się. - palnął Ell
- Zgubiliście?... Dobra, nie wnikam.
- Mam nadzieję, że nic i zniszczyliście i nie będę musiał się za was tłumaczyć... - dodał Riker
- Skąd... - odparł Rocky - To..Może już pójdziemy? Trochę mi się śpieszy.. - powiedział po czym znalazł się już przy wyjściu...
___________________________________________________________________________
   Ross i ja siedzieliśmy na kanapie i oglądaliśmy TV, nagle do domu wparował Rocky, który od razu pobiegł do swojego pokoju, Ratliff oraz Riker i Ally, którzy znowu się kłócili...
- Ally! - podbiegłam do blondynki i przytuliłam ją - Jak ja cię długo nie wiedziałam! Tęskniłam za tobą...
- Ja też..Nareszcie jestem zdrowa! - odparła dziewczyna
- umm...Kochanie, możemy pogadać NA GÓRZE? - wtrącił Riker
- Oczywiście. - dodała po czym poczłapała na górę za blondynem
                                        *
  Do salonu wszedł Rocky...
- Ruszcie się!
- Bo? - odparł Ross
- Yy..Idziemy dzisiaj do Van na imprezkę, hello!
- My?
- Tak, Ross.
- O kurde. Kompletnie zapomniałam. Ale tylko ja miałam do niej dzisiaj przyjść... - wtrąciłam
- Tak, tak wiem...Ale rozmawiałem z nią dzisiaj i... Nieważne! Opowiem wam po drodze. No już, ruszcie swoje cztery litery! - blondyn zrobił niezadowoloną minę, wstał, posłał bratu groźne spojrzenie, wziął kurtkę i poszedł po kluczyki...
                                            *
  Dziesięć minut później znajdowaliśmy się przed domem szatynki. Otworzyła nam i wpuściła do środka...Po kilku minutach siedzieliśmy już wspólnie w salonie zajadając chipsy i nabijając się z różnych głupot...Chłopacy jak to chłopacy skorzystali z propozycji Vanessy i wzięli butelkę z winem...
- Ross, co ty robisz? - zapytałam - Przecież prowadzisz...
- No to się przejdziemy. Daleko nie mamy...Spokojnie. - uspokił mnie i również zaproponował kieliszek..
  Po pół godzinach nam było widać działanie alkoholu. Postanowiliśmy zagrać w butelkę, ale taką ''bez granic'' ...Jako pierwszy kręcił Rocky, później Van, ja, Ross i tak w kółko jakoś to szło...Pytania były dziwne i różne. Przeszliśmy też do wyzwań.
- Dobra, no to [...] - zakręcił blondyn - [...] Nessa! - uśmiechnął się
- Pytanie! - odpowiedziała stanowczo - Wybacz Ross, ale trochę boję się twoich wyzwań
- Jak tam chcesz...To.. Dlaczego wasza randka wczoraj nie wypaliła??Hm?
- Yyy... Bo... - spojrzała w stronę szatyna - Po prostu..Było fajnie, tylko, że ..- zwróciła się do Rocky'ego -  Lubię cię takiego jakim jesteś. Jak się wygłupiasz, gadasz różne głupoty i nie przejmujesz się tym co mówią innym..A wczoraj jakoś dziwnie się zachowywałeś. Myślałam że jak zaczniemy się spotykać to nic się nie zmieni. Będziemy sobą.
- Yy..Masz rację. Nie wiem czemu się tak dziwnie zachowywałem..Przepraszam. Może umówimy się jeszcze raz?
- Pewnie... - wstała, podeszła do chłopaka i pocałowała go. Ja zrobiłam tylko''Ooo..'', natomiast Ross ''Buu!''
- Dobra. Koniec tej romantycznej nudy. Gramy dalej. Na całego! - wtrącił blondyn i sięgnął po swój kieliszek
- A.a.a..Tobie już chyba wystarczy - zabrałam mu go
- Ale...
- Siedź cicho i graj. - dodała Van i zakręciła butelką.Wypadło na mnie...
- Wyzwanie. - przyjaciółka posłała mi spojrzenie typu '' Oo, teraz to się lepiej bój''
- Okey...Zadzwoń do ... Lukasa, tego kujona z naszej klasy ...I powiedz że jest seksownym kolesiem i że masz ochotę się z nim przespać...
- Oj..Bez przesady.. - wtrącił Ross
- Nie bądź zazdrosny blondasku... - odparłam i wykonałam polecenie Nessy. Lukas był zaskoczony tym co usłyszał w słuchawce..A my wybuchliśmy tylko śmiechem. Przez telefon usłyszałam tylko słowa chłopaka: '' Haha bardzo śmieszne. Spotkamy się w sądzie...No chyba że faktycznie chcesz ze mną...'' I sygnał się urwał.
- Jak on się dowie, że to ty to...Już ci współczuję.. - dodał Rocky... Graliśmy tak przez cały czas, aż doszło do Ross'a. Rocky wyskoczył z pytaniem...
- Ross, co cię łączy z Laurą?
- Jesteśmy przyjaciółmi.
- Tyle to wszyscy wiedzą... Ale było między wami coś> Np. Kiedyś?? - byłam ciekawa co chłopak na to odpowie. A wiedziałam, że odpowie coś ciekawego bo i tak miał już wzięte kilka kieliszków. Ale to co usłyszałam zwaliło mnie z nóg...
___________________________________________________________________________________


Nareszcie napisałam ten rozdział! :)Jak dla mnie taki trochę nudny. Jeszcze wpakowałam tą grę w butelkę, nie wiadomo czemu.. Ale myślę, że aż tak źle nie wyszło..... Z góry przepraszam za tak długą nieobecność, ale po prostu nie miałam czasu. W szkole za dużo zadają i za dużo do nauczenia. Jeszcze do tego nam testy próbne każą pisać. Maskara...Ale nie o tym...Nie wiem kiedy dodam następny, ale mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu powinien się pojawić :D Bardzo dziękuję wszystkim za komentarze i również o nie proszę, ponieważ one naprawdę MOTYWUJĄ! ;* Ci co mają blogi to dobrze o tym wiedzą :) 
Niedawno była akcja na tt ( tzn. kilka akcji). Dzisiaj podobno miała być ta cała lista krajów, ale znając życie będzie jutro. Miejmy nadzieję, że znajdziemy się na tej liście. Będę się o to modlić - Poland Go! Haha <33 
To chyba na tyle...Ale się rozpisałam :) Do następnego miśki <33 Love U ;*

Macie zdjęcie Scarlett w uszach myszki Miki...

~Olivia~

poniedziałek, 14 października 2013

Ważna Notka :)

UWAGA #R5ers!

W środę (16.10) o godzinie 18.00 na twitterze odbędzie się akacja #R5ComeToPoland. Musimy się sprężać, bo 23 października mają być wybrane państwa do trasy koncertowej w przyszłym roku, a my MUSIMY być wśród nich! Proszę, zachęcacie innych do tego spamu, podawajcie dalej, piszcie o tej akcji na tt albo blogach, SPAMUJCIE. Akcja musi się udać, to jest nasza szansa! Do dzieła! Liczę na was #R5family!

SKOPIUJ I PODAJ DALEJ, TO NIE JEST TRUDNE, A JA BĘDĘ OGROMNIE WDZIĘCZNA <3


wtorek, 8 października 2013

Rozdział 21

Czy coś z tego będzie??


  Cały wczorajszy dzień minął tak jak zwykle - nudno. Po przyjściu ze szkoły zostałam w domu, ponieważ miałam dużo dużo nauki... Później przyszła do mnie Rydel, ale na krótko. Miałyśmy zrobić sobie babski wieczór, ale mój brat nam na to nie pozwolił, bo ciągle do nas przychodził i próbował flirtować z blondynką. W domu Lynch'ów też nam nie wyszło, iż Ross nadal miał  focha na Rocky'ego i Ell'a, ciągle się z nimi kłócił, więc w domu było dość głośno... Fatalny dzień....
                         ***
 Następnego dnia omało co nie dostałam zawału. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam centralnie przed sobą Rocky'ego!
- Co ty tutaj robisz? O... - spojrzałam na zegarek - ...O 8.00 rano?! Człowieku, jest niedziela!!!
- Czekam aż się łaskawie obudzisz. - odparł szatyn
- Ale...
- Tak, tak, wiem co powiesz, a raczej o co zapytasz... Po pierwsze twoja mama mnie wpuściła, po drugie chyba wiesz że idę dzisiaj na randkę??
- Ach no tak... Zapomniałam...Hmm?? Ciekawe czemu?
- Dobra. Skończ gadać i chodź!
- Gdzie znowu?
- No... Chodź by do nas. Musisz mi powiedzieć co lubi Nessa i gdzie mam ją zabrać i ...
- Ale...
- Cicho... - położył mi palec na usta - A teraz rusz tyłek i jazda... - wskazał na drzwi, a ja patrzałam na niego jak na jakiegoś idiotę..
- A może tak proszę?
- Nie musisz mnie prosić, żeby przyjść do mnie do domu... - no to mnie zatkało - Szybciej. Masz 3 minuty... - Postarałam się jak najszybciej wyrobić. Poszłam z chłopakiem do jego domu i  przygotowałam Rocky'ego do randki...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Dom Allyson*
- Riker!!! - krzyczała z pokoju Ally
- Tak??? - blondyn wszedł do pokoju dziewczyny
- Coś nie tak?
- Nie skąd...Tylko tak sobie myślę... Eh.. Ile jeszcze będziesz chorowała??
- A co? Znudziło ci się niańczenie mnie?
- Nie tylko... Moglibyśmy się na przykład gdzieś przejść??
- Jasne... Mam tylko chore gardło.. Tak to jest jak masz wycinane migdałki.
- Miałaś wycinane migdałki?
- Tak. Przecież ci mówiłam!... Jesteś taki zakręcony...
- Wiem... To przez ten spieprzony wywiad.
- Oj Rikuś... Nie możesz ciągle być zły na brata... To jest miłość! Ja bym się nie obraziłam gdybyś ty mi coś takiego zrobił... - spuściła głowę
- Ja mogę być bardziej romantyczny!
- Naprawdę?
- O tak...Udowodnię ci to! ... Ale nie teraz bo jest zbyt zmęczony...- zaśmiał się
- Jak chcesz... Czyli teraz mamy czas na ... - wstała, zdjęła koszulkę, usiadła okrakiem na chłopaku i zaczęła go całować ( Można się domyślić co było potem ).
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
  Kiedy Rocky szykował się do randki Ell siedział na dole z Ross'em i Rydel... W końcu chłopak zszedł do rodzeństwa...
- No stary...Jest nieźle. - zaczął Ell
- Dzięki... Mam nadzieję, że się jej spodoba...
- Garnitur? No ba! Komu by się nie podobał... - dodał Ross
- Będzie dobrze braciszku... - wtrąciła Rydel
- No to idę...- zwrócił krok ku drzwiom wyjściowym
                                                       *
 Chwilę później znajdował się przed domem dziewczyny...Otworzyłam mu jej siostra..I wpuściła go do środka. Gdy Vanessa zeszła udali się do samochodu...
- Ładnie wyglądasz. - zaczął chłopak. Dziewczyna miała na sobie białą sukienkę i baleriny.
- Ty również... Tylko po co ten garnitur?
- A co, nie podoba ci się? - chłopak posmutniał
- Nie... Tylko, że ty zwykle nie chodzisz w takich ciuchach...A ja tylko taka kiecka. Gdybym wiedziała to ubrałabym coś bardziej eleganckiego - chłopak uśmiechnął się
- Przestań, wyglądasz pięknie! ... A właściwie to nie wiem co mi odbiło z tym garniturem. Chciałem zrobić na tobie wrażenie... Ale po co mam udawać kogoś innego...
- Masz rację. Bo ja nienawidzę udawania.. - oboje wybuchli śmiechem
- Tak. - szatyn szybko skoczył jeszcze do domu, przebrał się w luźne jeansy i t-shirt i wrócił do Nessy...
- Teraz to dopiero z ciebie przystojniak! - zaśmiała się i pocałowała w policzek
- Heh... To jedziemy?
- Prowadź!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------         Pół godziny później byli już na miejscu. Dziewczyna wyszła z samochodu i zobaczyła przed sobą wielki znak z napisem WSTĘP WZBRONIONY i las.
- Umm...Nie, że się czepiam czy coś, ale Rocky, co to jest?
- Zobaczysz. - prowadził ją i prowadził, aż doszli do ogrodzenia, gdzie była również furtka
- I??? Co to jest?
- Jaka ty jesteś niecierpliwa...Zamknij oczka. - szatynka wykonała polecenie chłopaka. Ten wziął ją za rękę i zaprowadził nad jezioro. Gdy otworzyła oczy zobaczyła przed sobą przepiękne jezioro, łódkę oraz koc na którym był koszyk i kwiaty...Momentalnie się uśmiechnęła...
- I jak?
- Bajecznie. Tak to dobre określenie...

                                                   *
  Chwilę później oboje byli już w łódce. Płynęli tak i płynęli. Było tak romantycznie. Do czasu.... Rocky postanowił wstać, żeby zobaczyć jak daleko jeszcze musi płynąc. Vanessa zrobiła to samo. Chłopak pochylił się, następnie znowu podniósł i szatynka wylądowała w wodzie...
- O matko! Nic ci nie jest? - pytał zdenerwowany Rocky
- Spokojnie. Jeszcze żyję...- odparła ze śmiechem dziewczyna, a chłopak podał jej rękę
- Przepraszam cię, ja naprawdę....
- Rocky... Nie musisz przepraszać. Nic się nie stało. To moja wina. Tylko, że jestem teraz cała mokra... - uśmiechnęła się
- Może lepiej już wracajmy... Nie chcę, żebyś się przeziębiła... - dziewczyna  nic nie powiedziała, tylko usiadła z powrotem do łódki i odpłynęli do brzegu. Następnie ruszyli w kierunku domu.....
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 *kilka minut wcześniej - dom Lynch'ów*

- Coś ten Rocky długo nie wraca... - żartował Ratliff
- Jest tam dopiero dwie godziny. - odparła Rydel
- A może poszedł z nią do jakiegoś hotelu i .... - dodał Ross
- Ty tylko o tym. W ogóle nie potrafisz być romantyczny. - wtrąciła blondynka
- Wcale nie. Możesz zapytać Scarlett. - spojrzał w moim kierunku
- Tak oczywiście kochanie...
- Widzisz.. - właśnie do pokoju wszedł Rocky i usiadł na podłogę
- I jak było?
- Nijak! - odparł szatyn
- Bo?
- Nie wiem... Po prostu. Wrzuciłem ją przez przypadek do wody. I była cała mokra...
- Wielkie mi co... Ja Scarlett też wrzuciłem do wody na randce, a potem ona mnie... - wtrącił blondyn
- Ale to jesteś ty! ... - zdenerwował się i pobiegł na górę
- Oj. Biedny Rocky... - zrobiło mi się przykro... - Chyba pójdę do Nessy i pogadam z nią o tej randce.. To na razie. - wyszłam z domu
- Tak. A ja pójdę zajrzeć do Rocky'ego.. - dodała Rydel
- No to zostaliśmy sami... - odparł Ell
- Jak zawsze...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  Hejka ;* Nareszcie napisałam ten rozdział! ...Jest on taki bardziej o Rocky'm. No i wpakowałam jeszcze Riker'a bo długo go nie było hehe :) Jak dla mnie jest taki hm... Średni... A wy jak sądzicie?? Proszę o komentarze <3

Moja nowa tapeta :)
  I ulubione zdjęcie Ross'a <3
 Pozdrawiam was miśki <3
I z góry dziękuję za komentarze ;*