wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 2

Nowe  Życie

       Ufff... Nareszcie! W końcu nadszedł dzień wyjazdu... Strasznie się cieszę, ponieważ ten tydzień był naprwadę okropny.. Bella oczywiście musiała mnie ośmieszać i krytykować- to by było nawet dziwne gdyby tego nie robiła- Z biologii  dostałyśmy 4- bo Sarah była zbyt zajęta swoim nowym chłopakiem Jack'iem i musiałam sama pracować... Byłam zła, bo ogólnie mam same piątki, więc... A wczoraj to w ogóle się wkurzyłam, bo zapomniałam referatu z angielskiego.. Czemu?? Hmm... Właściwie dlatego, ponieważ moja kochna siostrzyczka lubi grzebać w moich rzeczach i je potem zabierać..no i dostałam pałę.. :( ale ona jest mała więc jej wybaczam..
  Trochę było mi przykro,że opuszczam Sarę,ale ona teraz ma chłopaka i myślę,że będzie z nim szczęśliwa i skończy zadawać się z tą całą Bellą ...


- Jeżeli nie chcesz tu zostać to rusz się wreszcie i chodź do samochodu!!- krzyknął nagle Chris
- No przecież już idę...- Wstałam, zamknęłam zeszyt i rozejrzałam się po prawie pustym pokoju... trochę łez napłynęło mi do oczu ( no, bo przecież nie codziennie opuszcza się dom na tak długo....) - Będzie mi go brakować :( - założyłam kurtkę, zabrałam torbę oraz zeszyt i zeszłam na dół....
***************************************************************************
*24.09.2013*
       LOS ANGELES!!!!!! Nareszcie! .....Mieszkamy w Northrige, mamy duży dom i sąsiadów na około, którzy mieszkają w takich samych domach hehe (no prawie). A mój pokój- jeszcze lepszy.. Jeszcze czeka mnie umeblowanie, ale luz :D Hmm.. jutro pierwszy dzień w     szkole....Jestem ciekawa jak będzie, ale i tak się boję.....

Umeblowanie całego domu zajęło nam bardzo dużo czasu... Byłam bardzo zmęczona, więc postanowiłam,że pójdę spać.. w końcu jutro ważny dzień.
***************************************************************************
*Następny dzień*
Obudziłam się o godzinie 7.00 ( jak zwykle). Zeszłam na dół do kuchni, zjadłam śniadanie i poszłam do samochodu ... Droga do szkoły zajęła nam gdzieś ok. 10 minut . Po przyjeździe udałam się razem z mamą do dyrektorki, od której od razu dostałam plan lekcji. Pani dyrektor poprosiła jakąś dziewczynę , żeby oprowadziła mnie po szkole.... Później dowiedziałam się, że chodzi ze mną do klasy. Nazywała się Stella i miała rude włosy. Nawet się polubiłyśmy.                                                                                                                                                                                                                                                                          
Lekcje minęły bardzo szybko... Nie było tak źle jak myślałam. Jednak ludzie w LA są inni... Po powrocie do domu usiadłam na łóżku i zaczęłam odrabiać lekcje, gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi ... poszłam otworzyć ( ponieważ nikogo nie było w domu ). Zobaczyłam przed sobą wysoką blondynkę, ubraną na różowo...
- Hejka ! - powiedziała dziewczyna.
- Cześć! A ty jesteś....?
- Nazywam się Rydel Lynch, mieszkam naprzeciwko, mama powiedziała, że się wprowadziliście i kazała przynieść mi to ciasto... więc proszę - blondynka wręczyła mi prezent i już chciała iść ale...
- ... Dziękuje.... Ej czekaj !
- Tak??
- Może wejdziesz na chwilę, jeśli oczywiście chcesz?
- O jasne, pewnie .
- Too...... Mówisz że mieszkasz naprzeciwko? - zaczęłam
- Tak...
- Boże! Jaka ja jestem głupia! Nie przedstawiłam ci się. Nazywam się Scarlett...
- Hah miło mi ciebie poznać !
- Taa... skoro jesteśmy sąsiadkami to może poznamy się lepiej? Opowiesz mi coś o sobie?
- Pewnie! To tak Jestem Rydel, ale to już wiesz hehe, mam czterech braci, gram w zespole i ...
- Czekaj ! Grasz w zespole??
- Tak... Ja, moich trzech braci i nasz najlepszy kumpel! Zespół nazywa się R5..
- Chyba nigdy nie słyszałam... Chociaż, jedna dziewczyna z mojej klasy coś raz opowiadała, że była na waszym koncercie!
- Twoja przyjaciółka?
-Nie... Ja nie mam zbyt wielu przyjaciół... właściwie to jedną i to taką niby koleżankę- zrobiło mi się trochę smutno...- Bo wiesz szkoła do której chodziłam ( przed przeprowadzką) była no... nie dla mnie, jakby to powiedzieć ..
- Oooo... Nie martw się, teraz możesz mieć przyjaciółkę!!
- Hmmm..?
- No mnie!! Bo wiesz ja też chodziłam do szkoły i wiem jak to jest jak ciebie nie lubią... w sensie, że u mnie było tak, że po prostu się ze mnie śmiali, bo jak sama widzisz lubię ubierać się na różowo heh...
-Wow dzięki! Fajnie jest pogadać z kimś kto cię rozumie... Ej zaraz, jak to chodziłaś?
- No bo kiedy zaczęliśmy tworzyć zespół, mnie i moich braci uczono w domu... z resztą tak było chyba lepiej.
- Zazdroszczę!
- No to wiesz jak będziesz miała jakiś problem, czy po prostu będziesz się nudzić to wpadnij albo zadzwoń! Proszę oto mój numer ..... No dobra ja się będę zbierać, mam próbę ..
- Dobra, dzięki że przyszłaś - Uśmiechnęłam się, pożegnałam z dziewczyną i poszłam do swojego pokoju.
***************************************************************************
                                                              Drogi Pamiętniku!
         Dzisiaj był super dzień! Pierwszy dzień w nowej szkole- Jak było? Powiedzmy,że spoko...Następnie w odwiedziny przyszła Rydel- moja sąsiadka- najlepsza dziewczyna pod słońcem!!! Strasznie fajnie się z nią rozmawiało. Dokładnie mnie rozumie! Co prawda jeszcze jej do końca nie poznałam, ale myślę,że się dogadamy. Już jest moją przyjaciółką ! <3

***************************************************************************




  Mamy drugi rozdział :) Piszcie czy fajny.. :D Następny jutro lub jeszcze dzisiaj.

A oto R5 i ich nowa piosenka <3




poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 1

Rozdział 1
Kartka z zeszytu

                                                                                                           13.09.13r.
                                                Drogi Pamiętniku
      Nazywam się Scarlett Blue, mieszkam w Nashville w Tennessee. Można powiedzieć, że jestem dziewczyną(jak mówi moja mama)... ''NIEWIDZIALNĄ''...Dlaczego? Wlaściwie to nie wiem...Może dlatego,że w życiu wiele przeszłam i trudno jest mi komu kolwiek zaufać...ale to chyba nie przez to... Chodzę do liceum.. taa.. niby super szkoła, ale chyba nie dla mnie.. Mam dokłanie JEDNĄ przyjaciółkę, a właściwie to taką ''kumpelę'' bo ona lubi skakać z kwiatka na kwiatek. Nigdy dotąd nie miałam prawdziwych przyjaciół..Szkoła nie jest zła, bo mam dobre oceny, ale tam się to nie liczy.. liczy się tylko to jak wyglądasz i jak się ubierasz.. Jednym słowem mówiąc, jeśli nie masz kasy - NIE ISTNIEJESZ. Z resztą nawet gdybym była bogata jak nie wie,  to nie chciałabym się obracać w takim towarzystwie...



-Lettie!, możesz zejść na dół? - tak właśnie nazywa mnie mama( nienawidzę jak się tak do mnie mówi, ale już się przyzwyczaiłam ).
-Już schodzę ! - odłożyłam mój pamiętnik i pobiegłam do kuchni...- Co się stało?
-Wołałam cię chyba z dziesięć razy, żebyś zeszła obiad!
- Ojej, nie słyszałam, bo miałam słuchawki na uszach...Dobra to gdzie ten obiad, bo jestem głodna - zrobiłam ''słodkie oczka'' w kierunku mamy
-Proszę bardzo. - uśmiechnęła się i podała mi talerz na którym było pyszne spaghetti.
- No! Wszystko już załatwione! Za tydzień lecimy do Los Angeles - Do kuchni nagle wpadł zmachany tata, który zdziwił mnie swoją wypowiedzią..
-Gdzie? Do LA? Ale po co, przecież wakacje skończyły się dwa tygodnie temu...- nadal nie wiedziałam o co chodzi moim rodzicom, gdy prawie w tej samej chwili odezwał się mój przemądrzały starszy brat Chris...
-To ty nie wiedziałaś? Nie tylko w szkole nie jesteś w temacie...
-Co? O co ci chodzi?.... z resztą nieważne, weź się zamknij! - Matko, czasem mam ochotę go rozszarpać! On za bardzo upodabnia się do Belli( blondynki z mojej klasy, której szczerze nienawidzę, ona jest również dziewczyną jego najlepszego kumpla) .
-CISZA!!! Ty przestań nabijać się z siostry,a ty wyrażaj się ! - krzyknęła zdenerwowana  mama
-Ale...
-Cicho! .... Posłuchaj córeczko, nie jedziemy do LA na wakacje, tylko się tam przeprowadzamy.
-Ale jak to?
- No,bo tata dostał propozycję pracy właśnie tam i postanowiliśmy się tam wszyscy całą rodziną przeprowadzić...
-Okey....no to chyba dobrze może tam będzie lepiej.. - wydukałam ostatnie słowa pod nosem.
-Tak, więc proponuje zacząć się pakować.
Dobrze...- porozmawiałam jeszcze z rodzicami i poszłam do siebie...
***************************************************************************
Gdy odrabiałam lekcje zadzwoniła do mnie moja kumpela Sarah...
**ROZMOWA TELEFONICZNA**
- Hejka co tam?
- Hej, a nic lekcje robię, właśnie wiesz czego się dowiedziałam...
- No mów !
- Przeprowadzam się do Los Angeles!!!!
- Serio? to super! zazdroszczę...
- Będę tęsknić...
-Ja też ...
- Ale dopiero za tydzień, a jeszcze musimy przecież zrobić projekt na biologię... więc może wpadniesz do mnie i...
-... chętnie ale  nie mogę, bo idę na tą Imprezę .
- Jaką?... aha już wiem, ale myślałam,że ty  nie...
-... no tak tak wiem mówiłam że nie idę, ale wiesz tam na pewno będzie Jack...a z resztą ty  też możesz przyjść...
- Nie dzięki, nie zbyt przepadam za towarzystwem Belli....
- Oj no weź... Ona nie jest wcale taka zła .
- Taa jasne, może dla ciebie.. jak chcesz to idź, ja posiedzę w domu i popracuje nad projektem, sama...
- Dobra jak tam chcesz... To pa pa do zobaczenia!
- Pa ...
***************************************************************************
      No oczywiście... jak zawsze.. nie ma to jak ''przyjaciółka'' . Gdyby jej zależało to by nie szła na tą durną imprezę , ale ona lubi się trzymać z tymi lafiryndami... :( Nie ważne, bo to i tak wszystko przez Bellę... ona zrobi wszystko,żeby zrobić mi na złość. Ale to się zmieni... przeprowadzam się i myślę,że w LA nie ma tak podłych ludzi jak tutaj... :)
Mam nadzieję,że moje beznadziejne życie w końcu stanie się normalne i , że będę wreszcie szczęśliwa <3

***************************************************************************




 

 Hej.. No, to rozdział 1 za mną.. Trochę nudny, ale to dopiero początek. Mam nadzieję, że się spodoba :) Piszcie w komentarzach :D

Wstęp

Hej. Jestem Olivia, mam 15 lat.To jest mój blog. Będę pisała tutaj opowiadanie dotyczące amerykańskiego zespołu R5 :) Myślę, że wam się spodoba.